Ogurowo Vallheru - Tekstowy MMORPG w przeglądarce
Obecny czas: 10:46:01

Dołącz do 31 zarejestrowanych graczy - zarejestruj się
Gracze online:
Vadero Burro (5)

Ogurowo Vallheru – ostatnia nadzieja gier na silniku Vallheru

Ogurowo Vallheru to tekstowa gra RPG osadzona w świecie fantasy, rozgrywana wyłącznie przy pomocy przeglądarki internetowej. Niewątpliwą zaletą gry jest atmosfera klasycznego Vallheru – nie stawiamy na budowanie sztucznego klimatu fantasy i rygorystyczne zasady odgrywania postaci, lecz na luźną rozgrywkę, tworzenie społeczności i wspólną zabawę.

Gra nie posiada wydumanych wymagań sprzętowych – wszystko, czego potrzebujesz to urządzenie z dostępem do internetu i wyobraźnia. Jedynie od samego gracza zależy to, jak potoczy się rozgrywka. Możesz walczyć z potworami na arenie, gromadzić wartościowe surowce i bogacić się na handlu, czy też zarządzać własną strażnicą. Pojedynkuj się z innymi graczami, zawieraj z nimi sojusze i dołączaj do klanów – możliwości jest bardzo wiele. Warto zaznaczyć, że Ogurowo Vallheru opiera się na najnowszej wersji silnika stworzonego przez Thindila, przez co nawet ci, którzy zjedli na silniku zęby, mogą poczuć pewien powiew świeżości.

Zamysł silnika gry opiera się na rozgrywce turowej – bazującej na punktach akcji, reprezentowanych w tym wypadku poprzez energię. Ta z kolei przyrasta wraz z każdą turą o wartość zależną od poziomu, na jakim znajduje się postać. Rozwojowi podlegają zarówno główne atrybuty (siła, zręczność, szybkość, wytrzymałość, inteligencja oraz siła woli) jak i poszczególne umiejętności, których łącznie jest aż piętnaście. Tworząc postać określamy takie cechy jak jej rasa oraz klasa – każda z nich posiada swoje unikalne modyfikatory, które w połączeniu ze sobą oferują wiele możliwych ścieżek rozwoju.

Oprócz dwóch głównych celów rozgrywki – indywidualnego, którym jest pokonanie Strażnika Skarbu oraz zbiorowego, tj. wybudowania Astralnej Machiny przez klan, wymienić należy szereg pozostałych możliwości dostępnych dla pojedynczego gracza. W grze można realizować swoje osobiste cele w handlu, rzemiośle, walkach z potworami bądź innymi graczami. Nic też nie stoi na drodze, aby nie zajmować się niczym szczególnym i jedynie uczestniczyć w życiu towarzyskim krainy. Wszystkich możliwych ścieżek rozwoju postaci, czy też sposobów na spędzanie czasu w grze jest bardzo wiele.

Even: even[at]ogurowo.pl

Ogury

Było to dawno. Jeszcze zanim nadszedł czas palącego ciepła, a po nim epoka trwożącego mrozu. To opowieść o bohaterach, tyranii i walce dobra z czarnym humorem. W minionych erach tego świata rządzili nim wielcy królowie, wspierani przez grono dostojnych książąt. W Vallheru panowało prawo i choć porządek raczej nie, to starsi ludzie i tak mają co wspominać. Wtedy doszło do pęknięcia. Z największych społecznych nizin, gdzie blask królewskiego majestatu nigdy nie dochodził, wypełzły najplugawsze z istot. Niczym mitologiczni tytani zdestabilizowali oni najważniejsze organy państwowe za pomocą kpiny, łgarstwa i nowego, zielonego warzywa zza mórz. W kraju zapanowała absolutna deprawacja. Elity starały się trzymać w ryzach rosnące oczekiwania lumpenproletariatu, lecz upodlenie osiągnęło przewagę. Kusząc łatwością zdobywania osiągnięć, prostotą przekazu i chwytliwymi hasłami, zakorzenili w duszach obywateli rozpasanie i degrengoladę.

– Ofiar było zbyt wiele – rzekł rosły, ale sędziwy już wojownik z długą brodą, noszącą jeszcze ostatnie ślady pigmentu. Razem z młodszym o około trzydzieści lat mężczyzną o delikatnych rysach twarzy penetrował pokład ogromnej pływającej fortecy, skutej lodem u wybrzeży kontynentu. Aura była surowa, mimo obfitych już zasp, śnieg dalej zacinał z ukosa, podczas gdy wiatr świstał w uszach. Obaj protagoniści ubrani byli w grube, futrzane płaszcze z kapturami. Stary wojownik podniósł właśnie smukłą czaszkę elfa, okutą misternie wykonanym hełmem. – Nie byli w stanie nawet posprzątać ciał – rzekł, rozglądając się wokół, jak gdyby wyobrażając sobie całą królewską armię, pogrążoną w potwornym śnie pod rosnącymi wciąż zaspami śniegu. Podszedł do jednej z burt i odgarnął ręką nieco śniegu, docierając do samego tworzywa statku.
– Mithril – powiedział stukając w niego kosturem – w swoim czasie była to podstawa gospodarki Vallheru i nie tylko. Kto kontrolował mithril, ten miał władzę. Dzisiaj mało kto już z niego korzysta.
– Mithril – powtórzył z zaintrygowaniem młodszy bohater. – Uczyli mnie o nim w Akademii. Ten rzadki metal daje wiele możliwości. Magowie spędzili stulecia, badając jego właściwości, które nigdy nie zostały w pełni poznane.
– Rzadki metal... – nostalgicznie zamruczał wojownik, jeszcze raz rzucając okiem na pokład, który ciągnął się aż po horyzont. Pewnego dnia, jako młody chłopak, widział ten okręt w akcji. Był świadom, że z biegiem lat plotka stała się legendą, a niekiedy zwykłą bajką, lecz on pamiętał doskonale srebrzysty blask wysokiej jak budynek burty i dziób... ten majestatyczny dziób, z którego wielki król spoglądał bez strachu na nieprzebrane hordy dzikich intruzów.
– Szkoda, że przegrali wojnę – powiedział młodzieniec z niewielkim przejęciem, właściwym osobom w jego wieku, dla których zamierzchłe wydarzenia to już tylko historyczna wiedza, jednocześnie wydobywając z zaspy uzbrojony korpus martwego wojownika.
– Nie... Armia orków nigdy go nie pokonała. To były ogury.
– Chyba ogry – poprawił młodszy bohater, odrywając po kolei wszystkie żebra, które przymarzły do znalezionej przed chwilą na szkielecie kolczugi.
– Ogury... – chłodny jak skuty lodem metalowy pokład wyraz twarzy starego wojownika zmienił się teraz nie do poznania. Cera nabrała płomiennych barw, a oczy poczęły miotać błyskawice. Zacisnął dłoń na dzierżonym w rękach kosturze i dokończył, spoglądając na zachód – to oni zniszczyli mój kraj.

Autorstwa: Gredo (4)

© 2019 Ogurowo Vallheru based on Vallheru Engine